Na jakim paliwie jeździsz?

Adrenalinowym czy dopaminowym? Zadaję Ci pytanie o to, co najczęściej mobilizuje Cię do działania. Stres czy decyzja? Działasz, bo termin nadchodzi wielkimi krokami, czy raczej na spokojnie i zgodnie z planem. Nie pytam jak wolisz. Pytam jak jest w rzeczywistości.

O co chodzi z tym paliwem?

W tym wpisie odwołuję się do treści zawartych w  książce Izabeli Krecja-Pawski “Elastyczne zarządzanie czasem dla aktywnych i zapracowanych”.  Być może zastanawiasz się jak się  nad związkiem pomiędzy zarządzaniem sobą w czasie a motywem przewodnim w tym miesiącu – czyli emocjami.

Już wyjaśniam. 

Relacja jest dość prosta. Emocje – układ nerwowy. Układ nerwowy – hormony. Hormony – emocje. Oznacza to, że w zależności od wydzielających się hormonów, doświadczamy innych stanów emocjonalnych. A zarządzanie sobą w czasie, nasze nawyki dotyczące stylu działania będą uruchamiać (lub są uruchamiane, bo to jest raczej sprzężenie zwrotne niż ciąg przyczynowo- skutkowy) określone reakcje fizjologiczne, czyli wydzielanie się konkretnych hormonów.  Czyli to jak zarządzasz swoim czasem jest powiązane z tym, jakich emocji w swojej pracy doświadczasz. 

Paliwo adrenalinowe

🚀 Działa jak paliwo rakietowe. Pozwala zmobilizować się do intensywnego wysiłku i dopiąć zadanie mimo przeciwności losu. Ten sposób działania znasz na pewno z sytuacji kryzysowych lub z zadań wykonywanych na ostatnią chwilę. Adrenalina i stres, to siostry bliźniaczki. Nie są tym samym, ale bardzo łatwo jej pomylić. 

Jeśli zajrzymy jednej z sióstr do kuchni, to zobaczymy, że stres to najczęściej po prostu strach. Strach,  że nie zdążymy. Że zawalimy sprawę. Nie dowieziemy rezultatu (ach! ten korpojęzyk! nawet mi się udziela…). Strach, że utracimy klienta. Że źle o nas pomyślą. 

Taki malutki strach jest jeszcze do zniesienia. Możemy nosić go w kieszeni i funkcjonować udając, że nic się nie dzieje. Ale kiedy zbliża się termin, to zagrożenie staje się w naszej głowie coraz większe. Aż pojawia się adrenalina. I dopiero w tedy uruchamia się działanie. Znasz ten mechanizm? Ja niestety znam…

Postawię teraz ryzykowną tezę, która jest swego rodzaju generalizacją. Ale jako przedsiębiorca pracujący głównie z innymi przedsiębiorcami jest jej niemal w 100% pewna. Teza ta brzmi: 

Przedsiębiorcy działają głównie na adrenalinie. 

Zadań jest zawsze więcej niż czasu. A pieniędzy prawie zawsze za mało. Ciągle wchodzą nowe przepisy, do których trzeba się dostosować. W ubiegłym roku było RODO. Teraz mamy BDO. Większość z nas czuje oddech konkurencji na karku. Walczymy o uwagę i portfele naszych klientów. Wymagania rosną. 

To wszystko wywołuje stres. Czyli adrenaliny nam nie brakuje. A ta bierze się z nieustannego lęku, że jeśli nie podołamy, to wydarzy się COŚ STRASZNEGO. Ten strach towarzyszy nam niezależenie od tego, czy jest zagrożenie jest realne czy tylko wyobrażone. 

Niestety, jako ludzie, nie jesteśmy przystosowani do działania pod wpływem adrenaliny przez długi czas. Ewolucyjnie ten mechanizm miał wspierać aktywność w sytuacji kryzysu. Punktowo. A nie permanentnie.

Działanie pod wpływem silnego stresu przez długi czas “zajeżdża” nasz organizm. Tak samo jako możemy zniszczyć silnik samochodowy , jeżdżąc przez długi czas na za wysokich obrotach, tak właśnie niszczymy nasze ciała i głowy. Jeśli jesteś kierowcą, to na pewno znasz dźwięk silnika, który domaga się zmiany biegu na wyższy. 

Nie waham się przed użyciem stwierdzenia,  że działanie pod wpływem adrenaliny (szczególnie w dłuższej perspektywie) upośledza naszą zdolność do podejmowania adekwatnych decyzji i wybierania właściwych priorytetów. Bo w tym stanie aktywny jest zupełnie innych obszar mózgu. 

Niestety, adrenalina uzależnia. To jak jazda na haju. Wszystko dzieje się szybko i intensywnie. A ulga związana z wykonaniem zadania, jest wyraźnie odczuwalna w ciele. Wielkim kosztem. Jednak nagroda jest słodka – przestajemy czuć strach (na momencik) i jesteśmy bohaterem w swojej firmie.

Paliwo dopaminowe

😊 Dopamina jest hormonem odpowiedzialnym za odczuwanie przyjemności. Jej działanie nie jest tak spektakularne jak adrenaliny. Jeśli pracujemy bez strachu, bardziej z decyzji niż przymusu, to zakończone zadanie daje na poczucie, że jest miło. Nie super. Nie bohatersko. Nie spektakularnie. Po prostu miło.

Praca w skupieniu i bez pośpiechu. Bez napięcia i zgodnie z planem, to praca w kierunku przeżycia małej radości. Osiągniecie celu bez strachu, stresu i adrenaliny nie jest zatem tak silnie odczuwalne i często w biegu, nawet nie dostrzegamy tego stanu. Czyli nie ma efektu WOW, nie ma nagrody. Jak nie ma nagrody, to po co się starać?

Na poziomie racjonalnym na pewno świetnie rozumiesz, że działanie na dopaminie jest zdrowsze i efektywniejsze. Ale w biznesowym pędzie uruchamiają się w nas automatyzmy, które przejmują kontrolę i działamy nawykowo. Jeśli masz nawyk działania na adrenalinie, to przestawienie się na dopaminę, oznacza rezygnację z haju… 

Jak wyjść z uzależnienia od adrenaliny?

🐢 Powoli. Krok po kroku. Dzień za dniem. W artykule na temat strachu napisałam, że kiedy się boimy, potrzebujemy się jakoś ochronić. Zbudować sobie system wsparcia lub znaleźć osobę, która nam pomoże w radzeniu sobie z zagrożeniem. Działanie w grupie mastermindowej jest tego świetny przykładem. 

Cykliczne spotkania sprzyjają wyznaczaniu małych zadań i systematycznej pracy. Dzięki temu możesz powoli przyzwyczajać się do satysfakcji (dopaminowej) zamiast do nagradzania się ulgą (adrenalina). Dodatkowo osoby w mastermindzie są właśnie tym systemem wsparcia, który pomaga minimalizować ryzyko i ograniczać siłę działania strachu. 

Podsumowanie

Od wielu lat pracuję nad tym, żeby moje życie zawodowe było dla mnie źródłem energii i satysfakcji. Moja praca, choć ją uwielbiam, jest środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.  Tym celem jest moja rodzina i ja sama. Wspólne doświadczanie życia i siebie nawzajem. Żebym mogła realizować swoje fundamentalne wartości, potrzebuję mieć taki #workstyle, który nie tylko nie wyssie ze mnie wszystkich sił witalnych, ale pozwoli mi rozwijać się i wzrastać. To niełatwe wyzwanie. 

Kiedy zaczęłam dbać o to, żeby w moim życiu było więcej dopaminy, a mniej adrenaliny, realizowanie celów osobistych stało się prostsze. Daleko mi jeszcze do optimum. Ale dzisiaj mam w swojej firmie mniej stresów niż kiedykolwiek. I jednocześnie rozwijam swój biznes intensywniej i z większymi sukcesami. 

Nie chcę, żeby moje życie wypełniał strach. Chcę, żeby wypełniały je różne emocje. 

A Ty? Czego chcesz dla siebie?

 

Daj mi znać, czy artykuł Ci się podoba  –  skomentuj proszę. 

A może masz w swoim otoczeniu osobę, która mogłaby skorzystać na jej przeczytaniu? Koniecznie udostępnij jej ten tekst!

Dodaj komentarz