Co wpływa na skuteczność grupy mastermind?

W ubiegłych dwóch tygodniach przeprowadziłam serię próbnych sesji mastermindowych. Chciałam uświętować rozwój naszej społeczności. To było wspaniałe świętowanie, ale poza zabawą było w nim też sporo pracy i wniosków na temat tego, co realnie wpływa na skuteczność działania grupy mastermind.

Jak przebiegały sesje mastermind?

W sesjach próbnych wzięły udział 32 osoby. Na każdą z 8 sesji zaproszonych było 5 osób, na większości z nich zjawiło się tylko 4 uczestników. Spotkania odbywały się najpierw w pokojach na FB, a potem przez Zoom. Każda sesja trwała 2,5h i z wyłączeniem jednej, odbywała się według z góry ustalonego planu. To tyle na temat faktów. A jakie mam wnioski?

Wybierz właściwe narzędzie

Pierwszy wniosek dotyczy doboru właściwego narzędzia do rodzaju zadania. Najpierw zaproponowałam spotkanie w pokojach na FB, żeby wszystko co się dzieje, było widoczne w grupie. To nie był do końca dobry pomysł. Do pokoju może wejść każdy. Chyba, że się go zablokuje. Ale wtedy każde wypadnięcie uczestnika „bo internet” wymaga odblokowania i zablokowania ponownie. Niby niewiele, ale rozprasza. W pokojach nie ma też czatu, a to jest już bardzo słabe, bo możliwość komunikacji pisemnej wielokrotnie się przydaje w czasie spotkań. Nie tylko mastermindowych. Dość szybko zdecydowałam się przenieść spotkania na Zoom*. Wszyscy byli zadowoleni – i uczestnicy, i ja jako moderatorka.

Od początku sesji próbnych byłam ostrzegana, że pokoje na FB są kapryśne, więc link do spotkania na Zoomie miałam przygotowany na wszelki wypadek. Na początku wyglądało, że będzie ok. Ale im dalej w las, tym wyraźniej widziałam, że pokoje na FB do mastermindowania nadają delikatnie mówiąc „nie bardzo”.

O stabilnym łączu internetowym nawet nie będę pisać. Bez tego po prostu nie da się efektywnie pracować online.

*Jeśli chcesz wiedzieć jak zorganizować sesję mastermind na bezpłatnej licencji Zoom, czyli z 40 minutowym ograniczeniem czasu trwania spotkania obejrzyj wideo z wywiadem z Agą Zalewską z Legalnie na Onlajnie. Aga opowiada jak to wygląda w jej grupie mastermind.

Bądź 10 minut wcześniej

Nasze spotkania wyznaczałam na pełną godzinę. I tak też pisałam w zaproszeniach na sesje. To czego NIE zrobiłam, to nie zaznaczyłam, żeby wejść na spotkanie 10 minut wcześniej. Bo trzeba ściągnąć aplikację, sprawdzić kamerkę, ustawić mikrofon i tak dalej. Naiwnie założyłam, że przecież wszyscy już to wiedzą po 3 miesiącach pracy zdalnej. Ach, ta klątwa wiedzy – dopadła i mnie. Skutek był taki, że nie zaczynaliśmy równo o umówionej godzinie. To niby nic wielkiego, ale jak czas zaczyna się rozjeżdżać od samego początku, to potem może być różnie. A podczas sesji mastermind dyscyplina czasowa jest bardzo ważna, bo wpływa na dynamikę spotkania i odczucia uczestników.

Jak sobie z tym poradzić? Sposobów jest kilka, ale sprowadzają się do jednego – na początku każdego spotkania zaplanujcie 10-15 minut na luźne rozmowy i wejście w kontakt. To jest potrzebne do budowania relacji i daje margines tym, którzy dołączają chwilę później. W przypadku sesji testowych, już podczas pierwszej zmodyfikowałam swój plan działania i dopasowałam do rzeczywistości. Skróciłam koniec, wydłużyłam początek i poszło gładko.

Jak za darmo, to można odpuścić

Tu trochę statystki i psychologii. Na próbnych sesjach mastermind pojawiło się 80% zaproszonych osób. Czyli 20% uczestników zrezygnowało w między czasie. Nie mam do nikogo pretensji. Dokładnie tego się spodziewałam. Ważne w tym akapicie jest zrozumienie dlaczego tak się dzieje. I zabezpieczenie się przed taką sytuacją we własnej grupie.

Wyobraź sobie Mirkę. Mirka interesuje się trochę mastermindami, chciałaby spróbować. Jednak nie do końca wie o co, chodzi. Zapisuje się na bezpłatną sesję próbą we wtorek wieczorem. Kosztuje ją to 2 minuty uzupełniania formularza zgłoszeniowego. Przychodzi wtorkowy wieczór. Mirka jest zmęczona po całym dniu pracy, dzieciaki nie są jeszcze w łóżkach, a na Netflixie jest nowy odcinek Snowpiercer’a. Jeśli odpuści sesję mastermind, to w swojej głowie traci 2 minuty uzupełniania formularza. Nie wie przecież, że traci dużo więcej (pomysły, energia, nowe kontakty). W jej oczach to tylko 2 minuty. A po drugiej stronie szali waży się brak pośpiechu z dzieciakami i odpoczynek do ciężkim dniu. Co Twoim zdaniem wybierze Mirka?

Podejmując decyzję, czy wziąć udział w spotkaniu mastermindowym, webinarze, czy szkoleniu online każdy z nas mniej lub bardziej świadomie sprawdza koszty i korzyści. W przypadku płatnych mastermindów, podobnie jak w przypadku płatnych webinarów – motywacja, żeby się zjawić jest większa, bo poniesione koszty są większe. I policzalne, bo finansowe.

Podczas wydarzeń bezpłatnych próg wejścia jest znikomy. Wystarczy się zapisać. Za to już sama obecności i uwaga – to koszt poważniejszy i całkowicie subiektywny. Jeśli nie mamy pełnej informacji o korzyściach z udziału, to pokusa, żeby sobie odpuścić jest gigantyczna. Dlatego na bezpłatne webinary zapisuje się 1000 osób, a dociera około 150. Bo Odpuszczenie nie kosztuje. A korzyści wydają się mgliste. Im lepiej zakomunikujesz korzyści, tym większa szansa (ale tylko szansa!) na wyższą frekwencję.

W przypadku niezależnych grup mastermindowych warto nazwać wprost, że takie momenty zwątpienia i chęci odpuszczenia mogą się zdarzyć. To naprawdę ludzka rzecz. Mamy prawo być zagonieni, umęczeni i przeżuci przez rzeczywistość. Nie oszukujmy się – mastermind to dodatkowe zadanie w kalendarzu. W tym przypadku jednak sprzyja nam kilka procesów:

  • Fala początkowego entuzjazmu, który pojawia się po założeniu grupy. To jak pierwszy dzień odchudzania. Wszystko jest super, a jarmuż smakuje znakomicie 😉
  • Kontrakt – czyli umowa pomiędzy uczestnikami na to jakie znaczenie ma nieobecność każdej z osób i w jakich sytuacjach ta nieobecność jest dopuszczalna. Kontrakt zabezpiecza grupę wtedy, kiedy pierwszy entuzjazm opada.
  • Doświadczanie korzyści – z czasem każdy z uczestników zaczyna dostrzegać, że mastermindu przynoszą realne rezultaty. W pracy i w samopoczuciu. To zaczyna być jak kolejny trening dla zapalonego biegacza. Nie przeszkodzi ani deszcz, ani wiatr, ani zmęczenie.

Wspólne wyobrażenia

Pracuję z grupami od ponad 10 lat. Obserwuję, że do grupy zawsze wchodzimy z jakimś wyobrażeniem na temat tego, co tam się będzie działo. Czasem z oczekiwaniami lub nadzieją. Czasem w obawami i niepewnością. To wszystko wpływa na to, że w oczach każdego z nas ta grupa ma być JAKAŚ. Kłopot polega na tym, że bardzo często te obrazy się rozjeżdżają. I jeśli ich nie uwspólnimy, to w efekcie doświadczymy rozczarowania, smutku, a nawet złości.

W przypadku testowych sesji mastermind było stosunkowo prosto. Jasny komunikat, że to sesja „na spróbowanie” powodował, że większość uczestników przyszła z ciekawością i bez szczególnych oczekiwań. Dodatkowo na początku sesji informowałam w detalach o tym co się będzie działo, a czego robić nie będziemy. To pozwalało nam wystartować do pracy z mniej więcej tego samego punktu.

Jeśli tworzysz własną grupę mastermind, to zadbaj o proces dopasowania wyobrażeń. I zrób koniecznie ZANIM zaczniecie pracować. Może to brzmi jak nie wiadomo co, ale sprowadza się do prostej kwestii:

  • Spotkajcie się w planowanym składzie na 1h lub 1,5h.
  • Ponazywajcie otwarcie swoje oczekiwania, nadzieje, obawy, wyobrażenia na tego co się będzie działo podczas spotkań i co się będzie działo pomiędzy nimi.
  • Uzgodnijcie wspólną wizję tego, jak ma pracować Wasza grupa. To będą podwaliny Waszego kontraktu.

Może zdarzyć się tak, że na etapie uwspólniania wyobrażeń okaże się, że są one na tyle różne i nie do pogodzenia, że skład grupy się zmieni. To trudne i smutne doświadczenie, bo pierwszy entuzjazm już zdążył napalić w piecu. Może pojawić się pokusa, żeby machnąć ręką i zgodzić się na coś, co nam de facto nie odpowiada. Dlatego, jeśli oczekiwania się mijają jak pociągi na dworcu, to dajcie sobie kilka dni na przemyślenie i decyzję. To czas ostudzi emocje i pozwoli rozsądkowi dojść do głosu.

Lepiej jest zmodyfikować skład grupy, zanim zacznie działać niż wyruszyć w podróż z dziurawą oponą. To być może nie jest najprzyjemniejsze doświadczenie, ale w dłuższej perspektywie – po prostu korzystne dla wszystkich.

Ale czy mastermind zadziała?

Takie drobiazgi jak niewygodne narzędzia lub rozjeżdżający się czas mogą wpłynąć na jakość pracy grupy. Jeśli nie będą neutralizowane, to po jakimś czasie będą wzmacniać negatywny efekt związany z naturalnym spadkiem entuzjazmu. W skrajnych przypadkach – takie duperele, odpowiednio nagromadzone, mogą rozsadzić grupę.

Rachunek zysków i strat z uczestnictwa jest bezpośrednio powiązany z wyobrażeniem na temat mastermindu. Szczególnie na samym początku przygody z mastermindowem więcej w głowie mamy informacji o kosztach niż o korzyściach. W procesie uwspólniania wizji grupy, te korzyści stają się wyraźniejsze, bardziej realne. To spaja grupę i buduję indywidualną motywację do uczestnictwa.

W miarę nabierania doświadczenia w pracy mastermindowej okazuje się, że nikogo już nie trzeba przekonywać, że to świetne narzędzie rozwojowe. Chociaż w przypadku doświadczonych mastermindowiczów potrzeba uwspólnienia wyobrażeń pozostaje aktualna. Ryzyko “rozjechania się” oczekiwań jest podobne jak w grupach zupełnie nowych, bo wcześniejsze doświadczenia każdy może mieć bardzo różne.

A co dla Ciebie?

Korzyści z napisania tego tekstu dla mnie są oczywiste. Uporządkowałam myśli, wyciągnęłam wnioski. Nauczyłam się. A Ty? Czy ten tekst był dla Ciebie uczący? Mas jakieś refleksje? Daj mi proszę znać w komentarzu. Dzięki!

2 komentarze do wpisu „Co wpływa na skuteczność grupy mastermind?”

  1. Ja jednak mam małe zrozumienie dla braku obecności, którą się zadeklarowało w kameralnej grupie. Rozumiem, że na te tysiące do obejrzenia live’a czy wykładu to jedna czy sto osób brakujących może nie robić różnicy. Ale w małej grupie, w dodatku kiedy wiadomo, że nie wszyscy chętni się dostali to (oprócz jakiegoś ważnego zdarzenia losowego, które wątpię, żeby dotyczyło całości tych 20%) to po prostu brak szacunku. Oczywiście są też plusy sytuacji, na przykład więcej czasu dla tych, którzy się pojawili :)
    Dziękuję za owocne spotkanie i ten artykuł. Biorę sobie zwłaszcza ten kwadrans dla instalowania aplikacji :) Jesteśmy w kontakcie!

Dodaj komentarz