“Jak myśleć mniej ” recenzja książki

Zanim ktokolwiek cokolwiek – nie jestem recenzentką, redaktorką, nie mam odpowiedniego wykształcenia. Dlatego moje recenzje są subiektywne, przepuszczone przez filtr własnych doświadczeń, posiadanej wiedzy i przydatności w życiu zawodowym. Uwielbiam czytać i uczyć się, a książki są jedną z moich ulubionych form pochłaniania wiedzy. Lubię dzielić się tym, co mam głowie. Lubię stawiać pytania. A książki mnie do tego inspirują. Mam nadzieję, że moimi recenzjami uda mi się zainspirować do czytania również Ciebie.

A teraz do rzeczy…

Książka „ Jak myśleć mniej” Christel Petitcollin chodziła za mną przez dłuższy czas. Spoglądała na mnie z księgarnianej półki. Kusiła rozmarzonym leniwcem na okładce. Ten zadowolony z życia zwierzak i tytuł stanowiły do mnie obietnicę wytchnienia dla głowy obolałej po intensywnym sezonie projektowym. Pewnie znasz ten stan, kiedy myśli pędzą z taką prędkością, że nawet wolny weekend nie jest w stanie ich wyhamować. A drobne przebudzenie w nocy kończy się wielogodzinnymi dyskusjami z samą sobą.

Zazwyczaj sięgam po książkę kompulsywnie (tak, to moja słabość), ale w tym przypadku potrzebowałam dodatkowej rekomendacji. Dopiero kiedy usłyszałam od koleżanki, że to książka o niej samej, że rozjaśniła jej wiele spraw i pozwoliła się lepiej poukładać, dziarskim krokiem ruszyłam do wszystkim znanej księgarni na E.

Kupiłam. Przeczytałam. I myślę (niestety wcale nie mniej) co następuje:

 😊

O czym jest książka „Jak myśleć mniej”?

To poradnik psychologiczny dla osób wysoko wrażliwych i jak pisze autorka „nadwydajnych mentalnie”. Pachnie literaturą dla geniuszy, ale spokojnie. Nie do końca o to chodzi. Ta książka opowiada o, w jaki sposób funkcjonują osoby z dominującą prawą półkulą mózgu. A okazuje się, że zupełnie inaczej niż lewopółkulowcy, którzy stanowią większość.

Kto może skorzystać na lekturze?

Oczywiście osoby z dominującą prawą półkulą. Jeśli jesteś osobą niezwykle kreatywną, wrażliwą, analizującą wszystko bez końca, nastawioną na bliskie i autentyczne relacje, nierozumiejącą tego, dlaczego inny myślą o sobie, a nie o ratowaniu planety. Albo być może towarzyszy Ci nadwrażliwość na smaki, dźwięki lub światło – warto zajrzeć do tej książki. Jeśli należysz do grupy osób, którą opisuje autorka, to moim zdaniem tak lektura może odmienić Twoje życie.

Dla reszty świata (czyli dla lewopółkulowców) książka ta może być przydatna,  o ile w swoim otoczeniu mają osobę wysoko wrażliwą. Nie wątpię, że łatwiej jest nam budować dobre relacje, jeśli rozumiemy wartości, motywacje i sposób działania drugiej strony. Mam wrażenie, że ostatnio dużo mówi się o dzieciach wysoko wrażliwych. Sama jeszcze nie eksplorowałam tego tematu, ale czytając „Jak myśleć mniej” sprawdzałam na ile opisy osób nadwydajnych mentalnie pasują do moich dzieci, bo gdyby się okazało, że mają takie cechy, to mogłoby mieć wpływ na moje dalsze decyzje związane na przykład z wyborem szkoły.

Przemyślenia własne

Niestety, nie jestem nadwydajna mentalnie. Mimo tego, że moja prawa półkula działa świetnie i intensywnie, to raczej goni lewą niż odwrotnie. Musiałam zatem pożegnać się z marzeniami o tym, że może jestem trochę geniuszem, ale takim nie odkrytym 😊

Książkę przeczytałam od deski do deski, w niezłym tempie. Napisana jest w dość lekki i bardzo zrozumiały sposób, z dużą ilością przykładów. Od autorki emanuje akceptacja i zrozumienie, więc to przyjemna lektura, choć często opowiada do cierpieniu.

Niestety, tytuł mnie zwiódł. Chciałam dowiedzieć się, jak mam zatrzymać mój własny myślotok. I się nie dowiedziałam. Moje koło zamachowe jest bowiem nie po tej stronie rdzenia kręgowego, którego dotyczy książka. Ale to nie zmienia faktu, że książka jest dobra. Po prostu nie dla mnie.

Czego się nauczyłam?

We wstępie autorka napisała, że na końcu książki zamieszcza narzędzia do pracy. Ponieważ dość szybko zorientowałam się, że ta opowieść jest trochę nie do mnie, to z niecierpliwością czekałam na te właśnie „narzędzia”, które tak jarają lewą półkulę 😉

Na intelektualne spełnienie musiałam czekać aż do 190 strony, ale było warto. Dostałam to, po co czytam książki. Wiedzę, którą mogę wykorzystać w praktyczny sposób. Nawet jeśli nie jestem wysoko wrażliwa.

Nawyki emocjonalne

Pierwsza kwestia, która zapaliła lampkę w mojej głowie związana jest z nawykami emocjonalnymi. Tak samo jak mamy nawyki związane z działaniem, tak samo nawykowo uruchamiają się w nas emocje. Wstajesz rano i już wiesz, że to będzie dobry dzień? Musisz zadzwonić do urzędu skarbowego i już masz kiepski nastrój. Jeśli przyzwyczaimy się, że dana sytuacja wprowadza nas w określony stan emocjonalny, to tak się będzie działo niezależnie od stanu rzeczywistego. Kiedyś wracałam autem ze szkolenia i byłam bardzo zadowolona z wykonanej pracy. Uczestnicy przeszli sami siebie i rezultaty były znakomite. Właściwie frunęłam, nie jechałam. Wtedy usłyszałam nową piosenkę, która idealnie dopasowała się do moich myśli. Nastąpiło klik. I od tamtej pory ta właśnie piosenka wywołuje we mnie tamtej nastrój – zadowolenia z siebie, poczucia własnej kompetencji, radości. Minęło już dużo czasu, a ja nadal mam ten utwór pod ręką i korzystam z niego z deski ratunkowej.

Mając wiedzę o tym, że nasz nastrój może być nawykiem, możemy zacząć świadomie wpływać na zmianę tego nawyku. Czyli daną sytuację możemy zacząć modelować na nowo. I tym samy podnosić jakość swojego życia korzystając z własnych zasobów.

Poziomy logiczne

Christel Petitcollin odwołuje się do poziomów logicznych (z NLP). W dużym uproszczeniu poziomu logiczne pokazują czego tak naprawdę dotyczy dany komunikat lub zdarzenie. Poziomów jest pięć:

  • Otoczenie – czyli kontekst zdarzenia – co się dzieje? Gdzie się dzieje? Kiedy? Kto tam jest?
  • Zachowanie – co robią osoby w tej sytuacji? Jak się zachowują? O jakich działaniach mówimy?
  • Zdolności – jakie są moje i innych umiejętności, zdolności, kompetencje. Jakie zasoby możemy wykorzystać?
  • Wartości i przekonania – motywacje, priorytety, znaczenie nadawane zdarzeniom, to co uważamy za słuszne lub nie.
  • Tożsamość – to kim jesteśmy, nasza misja i światopogląd.

Autorka podkreśla, że błąd który często popełniamy polega na pomieszaniu poziomów logicznych.  Na przykład myślę o sobie „Nie zrobiłam tego na czas (zachowanie), jestem beznadziejna (tożsamość)”. Myślę o kimś „Nie odpisała na maila (zachowanie), to znaczy, że ma mnie w nosie (wartość)”. Czy już widzisz, że to się rozjeżdża? Jeśli nie odpisała, to znaczy, że nie odpisała. Nie mam żadnych danych o jej otoczeniu, zachowaniu ani zdolnościach. Dlatego wnioskowanie na temat przyczyn tego działania jest bez sensu. To może być jedno ze źródeł trudności w komunikacji z innymi. Określonym zachowaniom nadajemy znaczenie z poziomu tożsamości lub wartości i to wzbudza emocje, które być może są całkowicie nieadekwatne.

Dla tego jednego rozdziału warto było przeczytać tę książkę.

Twórcze myślenie

Fragment o twórczości nie był dla mnie nowy, ale jednocześnie warty przypomnienia. Autorka powołuje się na koncepcje Walta Disneya według którego, praca twórcza powinna składać się z 3 etapów:

  1. Marzenia i tworzenia bez ograniczeń i cenzury.
  2. Urealniania projektu.
  3. Konstruktywnej krytyki.

Z moje perspektywy oznacza to, że jeśli tworzę nowy produkt lub projektuję usługę, to „ucho” na  krytyczne informacje zwrotne włączam dopiero w trzeciej fazie. Składa mi się to dobrze z pracą w grupie mastermindowej i z proszeniem o konkretny rodzaj wsparcia oraz dawaniem dokładnie tego i nic więcej. Jeśli jestem na początku procesu tworzenia, to informacja zwrotna „to jest do poprawy” mimo, że jest udzielana z dobrą intencją może zadziałać jak kubeł zimnej wody albo kopniak w piszczel. Jako uczestnik mastermindu nie chcę być ani oblewanym, ani oblewającym.

Podsumowanie

Stworzyłam osobistą skalę oceny – żarówki 😊 Maksymalnie mogę przyznać ich łącznie 10 w następujących kategoriach:

  • 💡💡💡 – skala użyteczności, czy zawiera praktyczne wskazówki i narzędzia,
  • 💡💡💡 – skala uniwersalności, czy może z niej skorzystać każdy przedsiębiorca,
  • 💡💡💡 – skala czytalności, czyli UX  (jaki jest konieczny poziom zmóżdżenia się nad tekstem, im więcej żarówek tym przyjaźniejsza lektura),
  • 💡 – bo mi się po prostu podobała.

„Jak myśleć mniej” autorstwa Christel Petitcollin dostaje ode mnie 7 żarówek.

  • 💡💡 na skali użyteczności – narzędzia są, ale niekoniecznie dla każdego przedsiębiorcy
  • 💡 na skali uniwersalności – myślę, że każdy w pewien sposób może skorzystać na przeczytaniu tej książki, ale jeśli szukasz pozycji, które są bardzo biznesowe, to nie tutaj.
  • 💡💡💡 na skali czytalności – naprawdę lekko się czyta, jest zrozumiała, obrazowa.
  • 💡 – subiektywna żarówka ode mnie za nastawienie autorki do drugiego człowieka – pełne akceptacji, empatii i zrozumienia.

Jeśli znasz tą książkę i chcesz coś dodać na jej temat – skomentuj.

A może masz w swoim otoczeniu osobę, która mogłaby skorzystać na jej przeczytaniu? Koniecznie udostępnij jej ten tekst!

Dodaj komentarz